Miłość i seks też są dla niepełnosprawnych… Czy jednak dla wszystkich?

Spodobała Ci się OpinioLogia lub jej część? Poleć ją innym!
Miłość i seks niepełnosprawnych

Miłość i seks niepełnosprawnych

Źródło: Pixbay.com

Społeczeństwo coraz bardziej dojrzewa do faktu, że miłośćseks są również dla osób niepełnosprawnych. Czy jednak dla wszystkich? Wszystkim dano tyle samo?

Dwa światy osób niepełnosprawnych

Jak wiadomo, są różne rodzaje i stopnie niepełnosprawności, tak samo jak i różne bywają jej przyczyny. Z tymi ostatnimi wiąże się jeszcze jeden, równie istotny, aspekt – sposób funkcjonowania człowieka z niepełnosprawnością w społeczeństwie, czy w życiu w ogóle.

Inaczej zatem funkcjonują osoby z niepełnosprawnością nabytą na pewnym etapie życia, a zupełnie inaczej z niepełnosprawnością wrodzoną, powstałą przy porodzie lub w pierwszych jego dniach, miesiącach czy latach.

Jedni uważają, że drudzy mają lepiej – takie bynajmniej odnoszę wrażenie. Czy mylne? Tego nie wiem… Najlepiej niech każdy wyrazi swoje zdanie na ten temat.

Dwie filozofie odnoszące się do niepełnosprawności

Rozróżniłbym mianowicie dwie filozofie, które traktują o powyższym. Jedna z nich mówi o tym, że łatwiej jest żyć z niepełnosprawnością, którą się ma od zawsze. Jest ona wtedy uważana za niemal coś naturalnego i oczywistego. Nie zawsze jednak pomaga to osobie niepełnosprawnej poprawnie funkcjonować w społeczeństwie czy po prostu żyć po swojemu. Roztaczany jest bowiem nad nią parasol ochronny. Chroni on nie tylko przed tym, co złe i niebezpieczne, ale także przed dobrami, które – jakby przynajmniej mogło się wydawać –  są czymś naturalnym i zupełnie oczywistym… Przynajmniej w teorii!

W myśl drugiej filozofii łatwiej jest żyć osobom, które mają niepełnosprawność nabytą. I tutaj szczególną uwagę zwróciłbym na ludzi dorosłych. Dlaczego uważam, że jest łatwiej? Dorosły człowiek przeważnie ma już za sobą pewne doświadczenia życiowe, które odnoszą się do sfery emocjonalnej (uczuciowej) oraz stricte seksualnej.

Nie twierdzę oczywiście, że wszystko jest łatwe, proste i przyjemne. Nie bagatelizuję miliona barier i przeszkód, które się wówczas pojawiają – nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Uważam jednak, że łatwiej jest kontynuować coś, co już zostało rozpoczęte w momencie, gdy było się w pełni sprawnym, aniżeli zaczynać całkowicie od nowa jako człowiek niepełnosprawny.

Miłość – dobro luksusowe, a więc nie dla wszystkich

Miłość jest uczuciem, którego wszyscy potrzebujemy. To także dobro, o które zabiegamy – nawet wtedy, gdy się jej wyrzekamy. Łatwiej jest bowiem pozbyć się czegoś, o co jest tak niesłychanie trudno.

Czy każda niepełnosprawność ma prawo do miłości?

Uważam, że sprawa jest bardzo złożona – skomplikowana. Łatwiej jest wejść w relacje z osobą, której niepełnosprawność nie odbiera samodzielności, niezależności i tego czegoś, co muszę nazwać tutaj wprost – choć pewnie sam nie do końca tego chcę – normalnością.

W życiu należy być szczerym i uczciwym – zwłaszcza w stosunku do samego siebie.

Inne szanse na związek ma zatem osoba po urazie kręgosłupa, a inne osoba z Mózgowym Porażeniem Dziecięcym – zwłaszcza czterokończynowym. Takie oto przykłady mi się tutaj nasunęły.

Ta pierwsza bowiem jest samoobsługowa, wygląda i mówi normalnie, jeździ samochodem, uprawia sport, prowadzi swój biznes etc. Jednym słowem: żyje tak, jak każda osoba pełnosprawna.

Druga osoba natomiast ma przeważnie ogromną spastykę, odruch Moro, ruchy mimowolne czy/oraz niewyraźną mowę. Potrzebuje ona pomocy, a właściwie stałej kompleksowej opieki, przy codziennych czynnościach, jak choćby higiena osobista i spożywanie posiłków. MPD wpływa dodatkowo na nasz wygląd – uważam, że powinniśmy być tego świadomi.

Oczywistym jest, że moje powyższe stwierdzenia nie mogą stanowić żadnej reguły. Życie niejednokrotnie lubi zaskakiwać, rzeczy oraz sytuacje oczywiste czynić nieoczywistymi. Z doświadczenia jednak wiem, że lepiej jest brać je na chłodno… A przynajmniej starać się to robić.

Seks. Czy warunkiem do jego uprawiania musi być zawsze miłość?

Jak już stwierdziłem, miłość – w sensie relacji damsko-męskich – nie musi być dana każdemu. Dotyczy to zarówno ludzi pełnosprawnych, jak i niepełnosprawnych – choć śmiem twierdzić, że tych drugich zdecydowanie bardziej.

Byłoby idealnie, gdyby seks szedł w parze z miłością. Jednak ideały nie zawsze się da osiągnąć. Platon twierdził nawet, iż istnieją one wyłącznie po to, żeby do nich dążyć, natomiast nie po to, żeby je osiągać. To drugie uważał po prostu za niemożliwe.

O ile zatem miłość jest potrzebą, która wynika z naszej emocjonalności (zapewne także z duchowości, jeśli do takowej się odwołujemy), o tyle seks jest potrzebą fizjologiczną, która po prostu daje o sobie znać, tak jak choćby potrzeba jedzenia i picia. Oczywiście są przypadki, gdzie nie jest ona odczuwana – aseksualność – lub świadomie wypierana – celibat – jednak nie jest to przedmiotem moich rozważań.

Czy miłość i seks trzymają nas przy życiu?

Seksuolożka z Centrum Terapii Lew-Starowicz dr Alicja Długołęcka uważa, że możliwe jest wyrównywania szans osobom niepełnosprawnym w funkcjonowaniu psychoseksualnym poprzez rehabilitację seksualną. Jak sama zauważa, problem ten powinien zostać rozwiązany systemowo. Zapotrzebowanie w Polsce na pochylenie się nad nim jest ogromne. Tymczasem czynią to jedynie osoby prywatne lub fundacje.

Miłość i seks są uważane przez dr Długołęcką za największe motywatory mężczyzn do podjęcia rehabilitacji. W przypadku kobiet potrzeby seksualne, jako motywatory, ustępują pierwszeństwa atrakcyjności i macierzyństwu.

Doktor Długołęcka wskazuje, że praca nad seksualnością pozytywnie wpływa na ogólne funkcjonowanie osoby z niepełnosprawnością ruchową. Niezależnie od tego, czy ma ją od urodzenia, nabyła po wypadku, amputacji czy w wyniku choroby neurodegeneracyjnej, rehabilitacja seksualna może pomóc w budowaniu własnej podmiotowości i relacji społecznych – czytamy na portalu niepelnosprawni.pl.

Prawo do seksu i godności osobistej

Każdy z nas ma prawo do godności osobistej i poszanowania. Mało kiedy jednak jest ono utożsamiane z… prawem do seksu.

Tymczasem życie seksualne wpływa na wiele istotnych aspektów, które odgrywają kluczowe role w funkcjonowaniu człowieka. Należą do nich chociażby: poczucie autonomii, wolność, decyzyjność, intymność czy też stawianie granic i mówienie o swoich potrzebach.

Prowadzenie udanego życia seksualnego podnosi samoocenę, czyni ludzi bardziej otwartymi i pewnymi siebie.

Gdy jednak nie ma sposobu na aktywność seksualną…

Co jednak, gdy osoba prowadzi bardzo ograniczone życie towarzysko-rozrywkowe, które wynika z rodzaju oraz stopnia jej niepełnosprawności? Jak wtedy wchodzić w relacje – zarówno interpersonalne, jak i intymne? Czy osoba potrzebująca ciągłej opieki, spastyczna i z odruchem Moro może być dla kogokolwiek atrakcyjna fizycznie?

Że niby liczy się także wnętrze? Intelekt? Niby wszystko pięknie, ale co jeśli dotarcie do tego wszystkiego utrudnia niewyraźna mowa lub nawet całkowity jej brak?

Rehabilitacja seksualna i prostytucja kontra samotność i absencja seksualna

Na czym polega rehabilitacja seksualna?

Rehabilitacja seksualna jest wyrównywaniem szans w funkcjonowaniu psychoseksualnym osób, które mają różnego rodzaju ograniczenia. W wypadku osób z niepełnosprawnością ruchową – związanych z funkcjonowaniem ciała – objaśnia dr Alicja Długołęcka dla portalu niepelnosprawni.pl.

Czy powyższe stwierdzenie można zastosować jako swoiste usprawiedliwienie dla korzystania z prostytucji? W sumie, dlaczego ktoś, kto nie ma szans na miłość, ma się katować brakiem seksu? Miłość piękną jest… Zapewne… Pytanie jednak, czy jej brak ma nas skazywać na cierpienie z powodu niemożliwości zaspokajania elementarnych potrzeb?

W tym miejscu chciałbym przypomnieć jeden z moich pierwszych wpisów na Opiniologii – Szklanka wody czy wyuzdana erotomania? O seksualności osób niepełnosprawnych fizycznie – gdzie między innymi porównuję realia w Polsce, które odnoszą się do możliwości zaspokajania potrzeb seksualnych, na tle innych krajów.

Nie zamierzam jednak, zwłaszcza teraz, poruszać ponownie zagadnień, które odnoszą się do uwarunkowań kulturowo-politycznych. Nie ten charakter niniejszego felietonu, nie ten czas i nie to miejsce.

Konsekwencją powyższego jest fakt, iż przytłaczająca większość z nas jest skazana na samotność. Ma ona dość specyficzny charakter. Możemy bowiem być otoczeni armią bliskich nam ludzi, którzy nas kochają, wspierają i troszczą się o nasze zdrowie, bezpieczeństwo, samopoczucie itp., lecz nigdy nie zastąpi nam to relacji partnerskich, które mają charakter emocjonalno-seksualny (tudzież duchowo-seksualny).

Sprawia to wrażenie, iż nasze życie toczy się obok – jest niejako dodatkiem do życia naszych bliskich. I ja w tym momencie biorę pod uwagę wyłącznie sytuacje, gdzie te relacje są pozytywne, normalne… A przecież wiadomo, że nie zawsze tak jest… I nie zawsze tak być musi…

Uważam poza tym, że w każdym z nas, niezależnie od rodzaju i stopnia niepełnosprawności, tkwią potrzeby wolności osobistej, niezależności i autonomii. Poza nimi istnieje, a może nawet z nich wynika, druga, równoległa, grupa potrzeb. Zaliczyłbym do niej bliskość, intymność i seksualność właśnie.

Brak spełnienia w powyższej materii potęguje w nas poczucie samotności i bycia gorszymi. Jedyny pozytyw – myślę, że tak to można ująć – jest taki, że potrafimy docenić gesty i rzeczy z pozoru, jak mogłoby się wydawać, zwyczajne. Ma to miejsce zwłaszcza wtedy, gdy otrzymujemy je od osoby, która na co dzień funkcjonuje poza naszym najbliższym otoczeniem, jest dla nas atrakcyjna, – nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Może to być chociażby rozmowa, spacer czy wspólny pobyt w określonym miejscu.

Czy zatem miłość i seks są dla wszystkich niepełnosprawnych? Nie odpowiem wprost na to pytanie. Z jakiś wewnętrznych powodów nie chcę tego robić, choć myślę, że w bardzo pośredni sposób to uczyniłem.

Ciekawy jednak jestem, jaka jest Wasza odpowiedź.

 

Niech ten wpis będzie swoistym DZIĘKUJĘ! ode mnie dla pewnej Pani Seksuolog za mile spędzone chwile i wspaniałe przeżycia w Jej zacnym towarzystwie. Która na pewno napisałaby o wiele bardziej merytoryczny tekst od mojego na powyższy temat. Z jakiś powodów jednak z OpinioLogią tej Pani nie po drodze.

Cóż… Serce krwawi, jednak nadzieja umiera ostatnia, choć mówią, że jest ona matką głupich…

Zatem niechaj głupcem się być nie okażę… 😉

Foto; Pixbay.com

Wpis ukazał się także na portalu Opiniolog.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz