Leniwi i roszczeniowi? Jacy naprawdę są niepełnosprawni?

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!
Leniwi i roszczeniowi

Leni­wi i rosz­cze­nio­wi
Dar­mo­we obra­zy — Pixa­bay

Leni­wi i rosz­cze­nio­wi? Jacy napraw­dę są nie­peł­no­spraw­ni? Pyta­nie o to, jacy napraw­dę jeste­śmy zada­ję sobie od jakie­goś cza­su. A kon­kret­nie od momen­tu, w któ­rym uświa­do­mi­łem sobie, że więk­szość z nas — nie­peł­no­spraw­nych — cał­ko­wi­cie igno­ru­je oraz lek­ce­wa­ży sobie wysił­ki i sta­ra­nia ludzi i orga­ni­za­cji, któ­re dzia­ła­ją (a przede wszyst­kim chcą dzia­łać) na naszą rzecz. Chcą dzia­łać dla nas i wspól­nie z nami.

Leniwi i roszczeniowi kontra aktywność

Prze­szło trzy lata temu posta­no­wi­łem być bar­dziej aktyw­nym pomi­mo znacz­ne­go stop­nia nie­peł­no­spraw­no­ści. Za namo­wą nie­zwy­kle życz­li­wej mi oso­by posta­no­wi­łem poszu­kać orga­ni­za­cji, dzię­ki któ­rej uda mi się osią­gnąć cel, jaki przed samym sobą wyzna­czy­łem — samo­dziel­ny wyjazd w towa­rzy­stwie innych osób nie­peł­no­spraw­nych oraz ludzi, któ­rzy chcą i potra­fią nam poma­gać. Jak­że nie­zwy­kle pozy­tyw­nym zasko­cze­niem był dla mnie fakt, że w nie­wiel­kiej Iła­wie dzia­ła Fun­da­cja Aktyw­nej Reha­bi­li­ta­cji.

Pro­po­zy­cje, jakie FAR ma dla nas w swo­jej ofer­cie są bar­dzo boga­te i róż­no­rod­ne, ale przede wszyst­kim mają one na celu to, żeby­śmy my — nie­peł­no­spraw­ni rucho­wo w róż­nym stop­niu byli aktyw­ni spo­łecz­nie i zawo­dowo. Fun­da­cja robi bar­dzo wie­le, aby owa aktyw­ność była w jak naj­więk­szym stop­niu moż­li­wa. Ist­nie­je jed­nak pokaź­ne gro­no osób, któ­re to coraz sku­tecz­niej unie­moż­li­wia­ją.

Wyjąt­ko­wo nie mam w tym miej­scu na myśli ani poli­ty­ków, ani urzęd­ni­ków, ani jakich­kol­wiek osób trze­cich. Swo­je uza­sad­nio­ne pre­ten­sje kie­ru­ję dzi­siaj do kole­ża­nek i kole­gów poru­sza­ją­cych się na wóz­kach. Igno­ru­je­cie zaję­cia regio­nal­ne, któ­re nie tyl­ko gwa­ran­tu­ją nam aktyw­ność fizycz­ną i uczą nas wie­lu istot­nych rze­czy, ale tak­że — a kto wie, czy nie przede wszyst­kim pozwa­la­ją nam się inte­gro­wać! Nie musi­my sie­dzieć w czte­rech ścia­nach naszych miesz­kań i pokoi. Część z nas tego nie chce i robi wszyst­ko, aby to zmie­nić. Dru­ga część — nie twier­dzę, że świa­do­mie, ale jed­nak — przy­czy­nia się do tego.

Leni­wi i rosz­cze­nio­wi — dokład­nie w taki spo­sób postrze­ga nas znacz­na część spo­łe­czeń­stwa. I wie­cie, co jest w tym wszyst­kim naj­gor­sze? Naj­gor­sze jest to, że w przy­tła­cza­ją­cej więk­szo­ści przy­pad­ków jest to po pro­stu SZCZERA PRAWDA! Więk­szość z nas ocze­ku­je cudów na kiju, nie robiąc jed­no­cze­śnie nic w celu zdo­by­cia cho­ciaż­by same­go kija na począ­tek.

Niepełnosprawni robią krzywdę drugim… niepełnosprawnym

Prze­gry­wa­cie w ten spo­sób aktyw­ność! I nie cho­dzi tu tyl­ko o Waszą aktyw­ność — ludzi, któ­rzy zaję­cia regio­nal­ne de fac­to igno­ru­ją! Cho­dzi tutaj tak­że o nas — oso­by, któ­rym na tych zaję­ciach bar­dzo zale­ży. Oso­bom, dla któ­rych są one odskocz­nią od codzien­no­ści, od mono­to­nii i oka­zją na spo­tka­nie się z ludź­mi… Nie­sły­cha­nie przy­krym, ale jed­no­cze­śnie koniecz­nym jest stwier­dze­nie, iż Wasza nie­obec­ność sta­je się coraz więk­szym zagro­że­niem dla ist­nie­nia zajęć regio­nal­nych w Iła­wie.

Adre­sa­ta­mi tych­że pre­ten­sji są rów­nież rodzi­ce dzie­ci na wóz­kach, któ­rzy nie przy­wo­żą swo­ich pociech “na FAR”. Robi­cie Pań­stwo ogrom­ną krzyw­dę swo­im dzie­ciom, gdyż zmniej­sza­cie w ten spo­sób ich szan­se na aktyw­ne i samo­dziel­ne życie w przy­szło­ści. Jako oso­ba nie­peł­no­spraw­na, któ­ra już jakiś czas temu prze­kro­czy­ła trzy­dzie­sty rok życia, wiem, jak bar­dzo waż­na i zara­zem trud­na jest inte­gra­cjasocja­li­za­cja dzie­ci z zewnętrz­nym śro­do­wi­skiem.

Porów­nu­jąc tam­te cza­sy z dzi­siej­szy­mi, stwier­dzam, że teraz jest znacz­nie łatwiej. “Za moich cza­sów” takie orga­ni­za­cje, jak Fun­da­cja Aktyw­nej Reha­bi­li­ta­cji nie tyl­ko były marze­niem — zwłasz­cza w tak nie­wiel­kich mia­stach, jak Iła­wa… One były wręcz poza sfe­rą marzeń! War­to więc o tym pamię­tać i przyj­mo­wać z nale­ży­tym sza­cun­kiem wszyst­ko to, co jest nam ofe­ro­wa­ne. Zaję­cia regio­nal­ne nale­ży w tym kon­tek­ście trak­to­wać jako jeden z pod­sta­wo­wych prio­ry­te­tów, nie zaś jako wyją­tek.

Paluszek i główka Wieczne wymówki zamiast konkretów

To, co uwa­żam za naj­więk­szy absurd w całej tej sytu­acji, to uspra­wie­dli­wie­nia moich kole­ża­nek i kole­gów doty­czą­cych ich nie­obec­no­ści na zaję­ciach. Nie pod­wa­żam isto­ty czyn­no­ści, któ­re w tym cza­sie wyko­nu­je­cie czy zobo­wią­zań, któ­rych się pod­ję­li­ście. Zasta­na­wiam się tyl­ko nad tym, dla­cze­go nie podej­mu­je­cie pró­by usta­le­nia z FAR-em innych ter­mi­nów zajęć?

A może nie odpo­wia­da Wam for­mu­ła tych zajęć lub miej­sce, w któ­rym się one odby­wa­ją?

War­to to wszyst­ko prze­dys­ku­to­wać, zamiast pozba­wiać sie­bie oraz innych cze­goś napraw­dę waż­ne­go i war­to­ścio­we­go.

Czy my — nie­peł­no­spraw­ni jeste­śmy napraw­dę wyłącz­nie leni­wi i rosz­cze­nio­wi? Kto zadba o nasze spra­wy, o nasz wize­ru­nek, jeśli nie my sami?

Foto: Dar­mo­we obra­zy — Pixa­bay

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz