Po co ta OpinioLogia?

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!

Por­tal opi­nio­twór­czy, jakim jest Opi­nio­Lo­gia, ma na celu umoż­li­wie­nie nam komen­to­wa­nia, wyra­ża­nia opi­nii na dowol­ne tema­ty, któ­re są istot­ne z nasze­go punk­tu widze­nia.

Bywa w życiu tak, że więk­szość fak­tów, wyda­rzeń i rze­czy poja­wia się w wyni­ku doko­na­nia oce­ny tego, co było, co jest, a nawet bar­dzo czę­sto tego, co być może. Oce­ny te deter­mi­nu­ją dzia­ła­nia kreu­ją­ce z kolei nową rze­czy­wi­stość, któ­ra w zało­że­niu ma być zawsze lep­sza, choć — jak życie nie­jed­no­krot­nie poka­za­ło, poka­zu­je i jesz­cze poka­że — bywa z tym napraw­dę róż­nie.

Świat sta­je się więc takim, jakie mamy o nim zda­nie. Każ­dy z nas ma pra­wo go współ­two­rzyć: brać udział w “budo­wa­niu” życia: swo­je­go, rodzin­ne­go, lokal­ne­go, na pań­stwo­wym i glo­bal­nym koń­cząc — w taki spo­sób, jaki uwa­ża za słusz­ny. Waż­ne jest jed­nak, aże­by prze­strzeń naszych aktyw­no­ści nie wyklu­cza­ła prze­strze­ni do dzia­ła­nia innych ludzi.

Nie zawsze jed­nak wszy­scy mamy rów­ne szan­se ku temu, aże­by reali­zo­wać sie­bie (a przez to two­rzyć lep­szą rze­czy­wi­stość – rów­nież dla nas samych) tak, jak byśmy sobie tego życzy­li. Dzie­je się tak, gdyż nasza egzy­sten­cja usła­na jest milio­na­mi róż­nych barier, któ­re w zasa­dzie moż­na podzie­lić na trzy pod­sta­wo­we gru­py: wewnętrz­ne, czy­li takie, któ­re tkwią w nas samych; zewnętrz­ne, któ­re musi­my na co dzień poko­ny­wać, a jest to naj­czę­ściej pierw­sza gru­pa barier – tyle, że nie naszych – i w koń­cu ostat­nia gru­pa barier: total­ne idio­ty­zmy, któ­re de fac­to ist­nie­ją po to, żeby ist­nieć.

Portal opiniotwórczy OpinioLogia - logo

Logo Opi­nio­Lo­gii

Pro­jekt: Filip Ryn­kow­ski

Przeskoczmy bariery – przede wszystkim swoje…

Bar­dzo wie­le ser­ca, pra­cy i poświę­ce­nia kosz­tu­je nas (a czę­sto i naszych bli­skich) zdo­by­cie tego cze­goś – narzę­dzia, w któ­rym pokła­da­my nadzie­ję na lep­szą przy­szłość. Oka­zu­je się jed­nak bar­dzo czę­sto, że nikt nas z tym narzę­dziem nie potrze­bu­je lub też potrze­bu­je, lecz woli nas wyko­rzy­stać niż pod­jąć z nami uczci­wą współ­pra­cę. Nasze opi­nie – na ten i milio­ny innych tema­tów – nie są w ogó­le zauwa­żal­ne bądź cał­ko­wi­cie się je igno­ru­je.

Marzy mi się, aże­by Opi­nio­Lo­gia sta­ła się miej­scem wyra­ża­nia sie­bie dla tych wszyst­kich, któ­rzy na co dzień mają z tym trud­no­ści. Pisz­my i dys­ku­tuj­my o tym, co nas naj­bar­dziej doty­ka. Może to być poli­ty­ka, spra­wy spo­łecz­ne, gospo­dar­ka, kul­tu­ra, sztu­ka, roz­ryw­ka, nale­śni­ki z dże­mem etc. Waru­nek jest tyl­ko jeden! Sza­nuj­my innych, sie­bie i kul­tu­rę sło­wa! Nie każ­dy musi być wiel­kim mistrzem pió­ra (a raczej kla­wia­tu­ry), inne aktyw­no­ści – jak na przy­kład komen­ta­rze do wrzu­ca­nych przez sie­bie lin­ków czy wła­sne nagra­nia – rów­nież są bar­dzo mile widzia­ne, a wręcz pożą­da­ne.

Opi­nio­Lo­gię nie­ja­ko dedy­ku­ję – zachę­ca­jąc jed­no­cze­śnie do jej współ­two­rze­nia – wszyst­kim ludziom, któ­rzy pra­gną być aktyw­ny­mi w swo­ich dzie­dzi­nach, a nie dzie­je się tak przez róż­ne­go rodza­ju barie­ry, któ­re napo­ty­ka­ją na swo­jej dro­dze. Ze szcze­gól­ną rado­ścią powi­tam:
– nie­speł­nio­nych absol­wen­tów kie­run­ków huma­ni­stycz­no-spo­łecz­nych: poli­to­lo­gów, socjo­lo­gów, psy­cho­lo­gów, histo­ry­ków, praw­ni­ków, filo­zo­fów i ety­ków, antro­po­lo­gów etc.,
– oso­by nie­peł­no­spraw­ne – jak napi­sa­łem w not­ce o sobie samym, nie­peł­no­spraw­ność deter­mi­nu­je okre­ślo­ne spoj­rze­nie na świat, więc na pew­no war­to,
– oso­by pra­cu­ją­ce i dzia­ła­ją­ce z ludź­mi nie­peł­no­spraw­ny­mi, jak i na naszą rzecz: reha­bi­li­tan­tów, pra­cow­ni­ków orga­ni­za­cji poza­rzą­do­wych, leka­rzy, psy­cho­lo­gów, wolon­ta­riu­szy etc.
– bli­skich i zna­jo­mych osób nie­peł­no­spraw­nych,
– a tak­że wszyst­kich tych, któ­rym zale­ży na wyra­że­niu wła­snych opi­nii o czymś…

Razem oce­niaj­my zasta­ny świat i kreuj­my nową rze­czy­wi­stość…

Zapra­szam i pozdra­wiam,

Woj­ciech Kaniu­ka

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz