Zespół Macierewicza jednostką chorobową

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!
Zespół Macierewicza

Zespół Macie­re­wi­cza

wPolityce.pl

Zespół Macie­re­wi­cza to nie tyl­ko zbie­ra­ni­na pseu­do eks­per­tów, któ­ra wyko­rzy­stu­je kata­stro­fę pod Smo­leń­skiem do zbi­ja­nia kapi­ta­łu poli­tycz­ne­go dla PiS-u. To tak­że jed­nost­ka cho­ro­bo­wa, któ­ra dła­wi Pol­skę.

Kata­stro­fa smo­leń­ska była trau­mą, dla któ­rej w naj­now­szej histo­rii Pol­ski trud­no jest zna­leźć ana­lo­gię. Wbrew temu, cze­go chcie­li­by naj­więk­si poli­tycz­ni i pseu­do poli­tycz­ni cyni­cy, nie był to ani zamach sta­nu, ani żaden akt ter­ro­ru, ani tym bar­dziej zbrod­nia wojen­na czy agre­sja ze stro­ny obce­go pań­stwa. Była to po pro­stu tra­gicz­na kon­se­kwen­cja bra­ku prze­strze­ga­nia pro­ce­dur i zwy­kłej bra­wu­ry.

Zespół Macierewicza magnesem dla twardego elektoratu

Nie cho­dzi o wyja­śnie­nie cze­go­kol­wiek. Wszyst­ko zosta­ło już bowiem wyja­śnio­ne. Wie o tym każ­dy, kto ma choć tro­chę ole­ju w gło­wie. Anto­ni Macie­re­wicz i jego pseu­do eks­per­ci mają tak napraw­dę zupeł­nie inne zada­nie, któ­re nale­ży do celów stra­te­gicz­nych z punk­tu widze­nia same­go Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go. Tym zada­niem jest pod­grze­wa­nie mitu smo­leń­skie­go w celu kon­so­li­da­cji naj­tward­sze­go elek­to­ra­tu i utrzy­ma­nia wła­dzy.

Smo­leńsk stał się dla Macie­re­wi­cza i Kaczyń­skie­go swe­go rodza­ju piłecz­ką, któ­rą nie­ustan­nie nale­ży pod­bi­jać, gdyż show must go on. I nie jest istot­ne, że przez to show cier­pią nie­win­ni ludzie — rodzi­ny osób, któ­re zgi­nę­ły w kata­stro­fie pre­zy­denc­kie­go samo­lo­tu. A dokład­nie ta ich część, któ­ra nie dała się omo­tać psy­cho­pa­tycz­nej obse­sji dwóch wyżej wymie­nio­nych. Instru­men­tal­ne wyko­rzy­sty­wa­nie tak ogrom­ne­go cio­su i bólu, jakie­go ci ludzie dozna­li jest dla mnie niczym innym, jak tyl­ko swo­istym aktem nekro­fi­lii poli­tycz­nej.

Jarosław Kaczyński — główna ofiara zespołu Macierewicza

Bez wąt­pie­nia głów­ną ofia­rą zespo­łu Macie­re­wi­cza jako cho­ro­by spo­łecz­nej jest sam Jaro­sław Kaczyń­ski. Pro­blem pole­ga jed­nak na tym, iż jest on nie tyl­ko jej świa­do­mym nosi­cie­lem, ale przede wszyst­kim zde­ter­mi­no­wa­nym roz­no­si­cie­lem, któ­ry chce nią zatruć wszyst­kich dooko­ła tyl­ko w jed­nym oczy­wi­stym celu, jakim jest zdo­by­cie wła­dzy abso­lut­nej…

Prze­ora­nie i wywró­ce­nie wszyst­kie­go co się da, a nawet wszyst­kie­go co się nie da — włą­cza­jąc (albo jak­by to sam pre­zes wolał — włan­cza­jąc) w to umy­sły Polek i Pola­ków — do góry noga­mi jest meto­dą docho­dze­nia do owej wła­dzy. Meto­dą, któ­ra w histo­rii jest bar­dzo dobrze zna­na, tak samo jak bar­dzo dobrze zna­ne są jej impli­ka­cje. Obec­nie trwa­ją­ca refor­ma edu­ka­cji jest jed­nym z naj­lep­szych przy­kła­dów, któ­re niniej­szą tezę potwier­dza­ją.

Doszło do wybu­chu, któ­ry został prze­pro­wa­dzo­ny w spe­cjal­ny spo­sób. Wie­my to z wyso­kim stop­niem praw­do­po­do­bień­stwa. Praw­da jest coraz bli­żej — powie­dział wczo­raj o usta­le­niach pod­ko­mi­sji smo­leń­skiej Jaro­sław Kaczyń­ski przed Pała­cem Pre­zy­denc­kim, cyto­wa­ny cho­ciaż­by przez por­tal Wir­tu­al­na Pol­ska.

Na usta­le­niach komi­sji, o któ­rej meto­dach dzia­ła­nia nie będę tutaj pisał ze wzglę­du na mój sza­cu­nek dla zdro­we­go roz­sąd­ku, opie­ra on swo­ją wia­rę w mit, któ­ry ma być fun­da­men­tem pod budo­wę jego nowe­go pań­stwa opar­te­go na świa­do­mym szczu­ciu i podzia­le spo­łe­czeń­stwa.

Spo­łe­czeń­stwa, któ­re doce­lo­wo musi znik­nąć, ustę­pu­jąc miej­sca wier­nym i pod­da­nym ojca naro­du, któ­rzy są jego lep­szą czę­ścią. Wszy­scy pozo­sta­li to gor­szy sort, komu­ni­ści, zło­dzie­je, gesta­po, ZOMO, a ostat­nio tak­że i ele­ment ani­mal­ny, któ­re­go jeże­li już nawet nie da się wyeli­mi­no­wać z tak rozu­mia­ne­go naro­du lub wdep­tać w zie­mię, to nie­wąt­pli­wie nale­ży zro­bić wszyst­ko, aby zepchnąć go na mar­gi­nes.

Zespół Macie­re­wi­cza, jako spo­łecz­na jed­nost­ka cho­ro­bo­wa, któ­ra jed­no­cze­śnie two­rzy naród wła­ści­wy, ma być tym czymś, co owe spy­cha­nie ele­men­tu ani­mal­ne­go na mar­gi­nes będzie uła­twia­ło i przy­śpie­sza­ło.

Foto: wPolityce.pl

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz