Nie uważam siebie za histeryka. Kilka słów o faszyzmie

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!

Gdy kil­ka mie­się­cy temu napi­sa­łem na por­ta­lu spo­łecz­no­ścio­wym, że Pol­ska zmie­rza w kie­run­ku faszy­zmu, docze­ka­łem się odpo­wie­dzi, iż prze­sa­dzam i popa­dam w histe­rię. Dla tych, któ­rzy nadal tak uwa­ża­ją będę w niniej­szym wpi­sie bez­li­to­sny. Ale nie… Spo­koj­nie… Niko­go nie zamie­rzam zwy­zy­wać od szkod­ni­ków czy gor­sze­go sor­tu. Demo­kra­cja daje przy­wi­lej wypo­wia­da­nia się każ­de­mu — nawet tym, któ­rzy ją demon­tu­ją, jak i tym, któ­rzy ów demon­taż tak gor­li­wie popie­ra­ją w imię “500+” i innych “fry­ka­sów”.

Zafun­du­ję” im coś zupeł­nie inne­go… Nud­ny wykład poli­to­lo­gicz­ny na temat faszy­zmu. Nie będę czy­nił jed­nak jakich­kol­wiek porów­nań czy alu­zji do bie­żą­cej sytu­acji spo­łecz­no-poli­tycz­nej w naszym kra­ju. Chciał­bym bowiem, aże­by każ­dy czy­tel­nik po lek­tu­rze moje­go nud­ne­go wykła­du sam wycią­gnął wnio­ski i odpo­wie­dział sobie na trzy ele­men­tar­ne pyta­nia: Gdzie był jesz­cze nie­daw­no? Gdzie jest obec­nie? Gdzie nie­dłu­go będzie lub być może?

 

Słów kil­ka o faszy­zmie

Faszyzm od wcze­śniej­szych dyk­ta­tur naj­bar­dziej róż­ni stwo­rze­nie par­tii maso­wej, któ­ra zmo­no­po­li­zo­wa­ła wła­dzę poli­tycz­ną dzię­ki służ­bom bez­pie­czeń­stwa oraz armii i wyeli­mi­no­wa­ła wszyst­kie inne par­tie, wyko­rzy­stu­jąc w znacz­nym stop­niu prze­moc. Tą dzia­ła­ją­cą w nowym sty­lu par­tią kie­ro­wał przy­wód­ca, któ­ry w zasa­dzie posia­dał nie­ogra­ni­czo­ną wła­dzę, oto­czo­ny chleb­ca­mi i będą­cy obiek­tem quasi-reli­gij­ne­go kul­tu. Dok­try­na par­tyj­na sta­ła się przed­mio­tem obo­wiąz­ko­wej wia­ry nie tyl­ko dla człon­ków par­tii, ale dla wszyst­kich oby­wa­te­li i była nie­ustan­nie nagła­śnia­na za pomo­cą potęż­nej machi­ny pro­pa­gan­do­wej. Stwo­rze­nie tego typu par­tii — a następ­nie apa­ra­tu pań­stwo­we­go — nie było­by wcze­śniej do pomy­śle­nia, ponie­waż nie ist­nia­ła moż­li­wość spra­wo­wa­nia total­nej kon­tro­li poli­tycz­nej, spo­łecz­nej i kul­tu­ro­wej oraz takie­go total­ne­go oddzia­ły­wa­nia na masy.

Inge­ren­cja pań­stwa faszy­stow­skie­go w gospo­dar­kę de fac­to znacz­nie mniej­sza niż w komu­ni­zmie. Komu­ni­ści sta­wia­li na stop­nio­we zno­sze­nie klas, nato­miast faszy­ści na ich soli­dar­ność. Komu­nizm cecho­wał się ate­izmem, z kolei faszyzm sta­wiał na deizm i ugo­dę z reli­gią insty­tu­cjo­nal­ną — o ile Kościół uzna pań­stwo faszy­stow­skie i udzie­li mu wspar­cia. Oby­dwa ruchy były mili­ta­ry­stycz­ne i eks­pan­sjo­ni­stycz­ne, choć komu­nizm sta­rał się temu zaprze­czyć, a nawet masko­wać te cechy. W tej kwe­stii róż­ni­ce mię­dzy komu­ni­zmem a faszy­zmem były jed­nak trud­ne do zauwa­że­nia.

Zdo­by­cie wła­dzy przez nazi­stów w Niem­czech i faszy­stów we Wło­szech było moż­li­we dzię­ki wio­dą­cym siłom sta­re­go porząd­ku: w pierw­szym kra­ju kon­ser­wa­ty­ści i oto­cze­nie Hin­den­bur­ga, w dru­gim kon­ser­wa­ty­ści oraz monar­chia. Hitler był przy­wód­cą naj­sil­niej­szej frak­cji par­la­men­tar­nej i mia­no­wa­nie go kanc­le­rzem było jak naj­bar­dziej zgod­ne z kon­sty­tu­cją. Kon­ser­wa­ty­ści, któ­rzy byli świa­do­mi swo­jej sła­bo­ści, zakła­da­li, że nazi­stów da się utrzy­mać w ryzach i nakło­nić ich do „roz­sąd­ne­go” zacho­wa­nia. Podob­na sytu­acja jede­na­ście lat wcze­śniej pozwo­li­ła faszy­stom we Wło­szech prze­jąć wła­dzę.

Faszyzm zdo­był sil­ną pozy­cję w kra­jach o sła­bo roz­wi­nię­tej demo­kra­cji, gdzie porzą­dek spo­łecz­no-poli­tycz­ny wyda­wał się nie­zdol­ny do funk­cjo­no­wa­nia, nato­miast gospo­dar­ka była zagro­żo­na kry­zy­sem gospo­dar­czym, któ­ry wraz z krzyw­dzą­cy­mi dla czę­ści euro­pej­skich spo­łe­czeństw wyni­ka­mi pierw­szej woj­ny świa­to­wej zapew­nił faszy­stom dużą popu­lar­ność i zna­czą­cy posłuch. Mia­ło to miej­sce zwłasz­cza w spo­łe­czeń­stwach o sil­nych resen­ty­men­tach nacjo­na­li­stycz­nych.

Jak pisze Wal­ter Laqu­eur „Pierw­sza woj­na świa­to­wa, z jej olbrzy­mią licz­bą ofiar i wiel­ki­mi znisz­cze­nia­mi, pocią­gnę­ła za sobą trwa­łe zmia­ny. Roz­pa­sa­ny szo­wi­nizm dopro­wa­dził do bru­ta­li­za­cji sto­sun­ków spo­łecz­nych. Po tym, jak zgi­nę­ły milio­ny ludzi, życie prze­sta­ło być świę­to­ścią. Owszem, rów­nież przed rokiem 1914 zda­rza­ły się mor­der­stwa poli­tycz­ne, jed­nak w spo­łe­czeń­stwach cywi­li­zo­wa­nych było nie do pomy­śle­nia bro­nić ich czy je uspra­wie­dli­wiać, nie mówiąc już o two­rze­niu obo­zów zagła­dy dla całych grup ludzi. Car­ska Rosja to naj­bar­dziej zaco­fa­ne i okrut­ne pań­stwo euro­pej­skie, ale popeł­nio­ne tam mor­der­stwa z przy­czyn poli­tycz­nych sta­no­wią zale­d­wie drob­ny uła­mek wobec milio­nów ludzi posła­nych na śmierć przez reżim, któ­ry zastą­pił carat. Kry­zys moral­ny po pierw­szej woj­nie świa­to­wej był nawet głęb­szy od kry­zy­su eko­no­micz­ne­go” (W. Lacqu­er, Faszyzm: wczo­raj-dziś-jutro, War­sza­wa 1998, s. 30.).

Faszyzm przy­cią­gał niż­sze war­stwy kla­sy śred­niej, a zwłasz­cza tych ich przed­sta­wi­cie­li, któ­rzy naj­do­tkli­wiej odczu­li skut­ki wiel­kie­go kry­zy­su. Nazi­ści zdo­by­li wpły­wy wśród chło­pów, któ­rzy w dość zna­czą­cy spo­sób odczu­li kry­zys, i wśród przed­sta­wi­cie­li kla­sy śred­niej, któ­rzy na sku­tek infla­cji stra­ci­li oszczęd­no­ści i cze­ka­ły ich dal­sze stra­ty. Wło­ski faszyzm popie­ra­li wete­ra­ni wojen­ni, któ­rzy nie mogli włą­czyć się do nor­mal­ne­go życia, oraz stu­den­ci, któ­rzy nie znaj­do­wa­li zatrud­nie­nia po otrzy­ma­niu dyplo­mu.

 

Przy­wódz­two i struk­tu­ra pań­stwa

Przy­wód­ców par­tii nazi­stow­skiej i faszy­stow­skiej cha­rak­te­ry­zo­wa­ło wro­gie nasta­wie­nie do inte­lek­tu­ali­stów. Uczo­nych aka­de­mic­kich trak­to­wa­no nie­uf­nie, gdyż podej­rze­wa­no ich o pychę, któ­ra mia­ła­by wyni­kać z przy­na­leż­no­ści do eli­ty, co w spo­łecz­no­ści nazi­stów było nie do zaak­cep­to­wa­nia Dra­stycz­ne­mu spad­ko­wi ule­gła tak­że licz­ba stu­den­tów.

Faszy­ści apro­bo­wa­li struk­tu­ry hie­rar­chicz­ne, lecz dąży­li do prze­kro­cze­nia podzia­łów kla­so­wych. Faszyzm gło­sił, że wal­ka kla­so­wa musi zostać zastą­pio­na przez naro­do­wą jed­ność, że ide­ały i war­to­ści są waż­niej­sze od dóbr mate­rial­nych oraz że naj­wyż­szym arbi­trem jest Fűh­rer, a tak­że par­tia i pań­stwo. Prze­sła­nie to zyska­ło odzew, o czym świad­czy entu­zjazm, jaki faszyzm potra­fił wzbu­dzić w ludziach. Nawet wro­go­wie Hitle­ra nie mogli lek­ce­wa­żyć jego popu­lar­no­ści. Po doj­ściu do wła­dzy nazi­ści osią­gnę­li bar­dzo dobry wynik w uczci­wie prze­pro­wa­dzo­nych wol­nych wybo­rach.

Faszyzm miał róż­ne zna­cze­nie dla róż­nych ludzi, któ­rych przy­cią­gał z róż­nych powo­dów. Sta­no­wił on mani­fe­sta­cję kry­zy­su moral­ne­go i kul­tu­ro­we­go, jaki nastą­pił, gdy tra­dy­cyj­ne war­to­ści, huma­ni­stycz­ne i reli­gij­ne, utra­ci­ły dotych­cza­so­we zna­cze­nie. Roz­wi­nął się dzię­ki ostrej spo­łecz­nej histe­rii, któ­rą wywo­ła­ła pierw­sza woj­na świa­to­wa i na sku­tek bra­ku poczu­cia bez­pie­czeń­stwa oraz nie­doj­rza­ło­ści poli­tycz­nej, a tak­że w rezul­ta­cie rewol­ty prze­ciw rozu­mo­wi i reak­cji na podzia­ły spo­łe­czeń­stwa.

Ide­olo­gia faszy­stow­ska nie była jed­no­li­tym sys­te­mem świa­to­po­glą­do­wym, lecz była połą­cze­niem róż­nych, cza­sem wręcz wyklu­cza­ją­cych się, ele­men­tów czer­pa­nych z filo­zo­fii irra­cjo­na­li­stycz­nych XIX weku, nacjo­na­li­stycz­nych dok­tryn soli­da­ry­zmu spo­łecz­ne­go i anty­de­mo­kra­tycz­nych teo­rii socjo­lo­gicz­nych, któ­re mia­ły teo­re­tycz­nie uza­sad­niać idee etno­cen­try­zmu, eli­ta­ry­zmu i rasi­zmu.

Łącze­nie tych ele­men­tów pozwa­la­ło two­rzyć cał­ko­wi­cie nie­re­al­ne poglą­dy na świat opar­ty na micie „misji dzie­jo­wej” i wyż­szo­ści nad wro­giem, któ­ry był uwa­ża­ny za spraw­cę wszel­kie­go zła, jakie może wystę­po­wać w spo­łe­czeń­stwie. Wro­giem był zarów­no libe­ra­lizm (faszyzm wło­ski), jak i Żydzi (nie­miec­ki nacjo­na­lizm). Mit wro­ga był argu­men­ta­cją dla sto­so­wa­nia ter­ro­ru, nato­miast kodeks moral­ny naka­zy­wał bez­względ­ną posłusz­ność i wier­ność wodzo­wi, któ­ry poprzez swo­ją wolę wyzna­czał gra­ni­ce obo­wią­zu­ją­cych norm etycz­nych.

W ten spo­sób roz­wi­ja­ły się idee pań­stwa tota­li­tar­ne­go, któ­re pro­wa­dzi­ły do utoż­sa­mia­nia naro­du z pań­stwem, pań­stwa z rzą­dem, rzą­du z jego sze­fem, a sze­fa z wodzem faszy­stow­skim. Faszyzm oddzia­ły­wał pro­pa­gan­do­wo-ide­olo­gicz­nie poprzez dema­go­gię spo­łecz­ną w naj­szer­szym rozu­mie­niu, pod­sy­ca­jąc roz­cza­ro­wa­nie rzą­da­mi demo­kra­tycz­no-par­la­men­tar­ny­mi, nie­za­do­wo­le­nie mas ukie­run­ko­wał na anty­se­mi­tyzm i anty­ko­mu­nizm, odwra­ca­jąc je od praw­dzi­wych przy­czyn nędzy i pau­pe­ry­za­cji spo­łe­czeń­stwa.

Faszy­ści docho­dzi­li do wła­dzy róż­ny­mi spo­so­ba­mi, któ­re zale­ża­ły od warun­ków wewnętrz­nych poszcze­gól­nych kra­jów – siłą (Wło­chy, Hisz­pa­nia) lub na dro­dze legal­ne­go usta­no­wie­nia dyk­ta­tu­ry (Niem­cy). Par­tie faszy­stow­skie zdo­by­wa­ły sil­ne wpły­wy jesz­cze przed zdo­by­ciem wła­dzy. Po jej prze­ję­ciu pod­po­rząd­ko­wa­ły sobie apa­rat pań­stwo­wy, a ich bojów­ki two­rzy­ły trzon nowych orga­nów ter­ro­ru i uci­sku. Usta­no­wie­nie dyk­ta­tu­ry faszy­stow­skiej w miej­sce sys­te­mu wie­lo­par­tyj­ne­go wpro­wa­dzi­ło sys­tem mono­par­tyj­ny, wła­dza usta­wo­daw­cza i wyko­naw­cza prze­cho­dzi­ła w ręce wodza par­tii, któ­re­go gabi­net był jedy­nym ośrod­kiem dys­po­zy­cyj­nym. Wszyst­kie sta­no­wi­ska były zaj­mo­wa­ne przez faszy­stów, nato­miast orga­na wła­dzy pań­stwo­wej pod­po­rząd­ko­wa­no apa­ra­to­wi par­tyj­ne­mu, któ­ry spra­wo­wał nad nimi kon­tro­lę.

Nad pry­wat­nym i publicz­nym życiem „czu­wa­ła” poli­cja poli­tycz­na, któ­ra mia­ła na celu usu­wa­nie prze­ciw­ni­ków reżi­mu. Ist­nia­ły róż­ne rodza­je mun­du­ro­wej i taj­nej poli­cji – w Niem­czech było to Gesta­po, nato­miast we Wło­szech OVRA. Faszy­ści two­rzy­li obo­zy kon­cen­tra­cyj­ne po to, aby wyeli­mi­no­wać prze­ciw­ni­ków poli­tycz­nych, któ­rych sami sobie wyzna­cza­li. Duży nacisk był kła­dzio­ny na wycho­wa­nie mło­dzie­ży poprzez spe­cjal­ne orga­ni­za­cje.

 

Biblio­gra­fia:

W. Lacqu­er, Faszyzm: wczo­raj-dziś-jutro, War­sza­wa 1998.

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz