„Cała Polska z Was się śmieje…” – czyli o tym, jak Kaczyński i Brudziński krzyczeli na swoich

Spodobała Ci się OpinioLogia lub jej część? Poleć ją innym!
Communism Flickr.com

Communism

Flickr.com

Pamiętamy doskonale, jak Jarosław Kaczyński zakrzyknął swego czasu: Cała Polska z was się śmieje…, a Joachim Brudziński dokończył: …komuniści i złodzieje! Jak się szybko okazało, krzyczeli oni także, a może głównie, na swoich.

Tym, co zapewniło PiS ogromną popularność na początku XXI wieku było hasło lustracji i dekomunizacji. Obecne odbieranie, a w zasadzie zmniejszanie, emerytur wszystkim, którzy służyli (a często tylko pracowali) w milicji i wojsku, świadczy o tym, że ta „stara” filozofia jest przydatna również dzisiaj – do nieustannego podgrzewania konfliktów społecznych, co ma zapewnić utrzymanie władzy przez wiele długich lat.

Dobry i zły komunista

Do tego, że Jarosław Kaczyński dzieli Polaków na lepszy i gorszy sort zdążyłem się niejako przyzwyczaić – choć może nie najlepiej to o mnie świadczy, gdyż do tego typu retoryki nie powinno się w zasadzie nigdy przyzwyczajać. Ale to, że „ojciec narodu” będzie wybierał lepszych komunistów od gorszych i przytulał ich do piersi, dając posady i urzędy, nawet i tym starszym, a także tym młodszym filozofom się nie śniło.

Kim są „czerwone przytulanki” prezesa Kaczyńskiego?

Wszystkich nie będę wymieniał, gdyż zrobiły to już inne media, jak choćby portal Wirtualna Polska. Jednak niektóre „misie” zasłużyły na moją uwagę.

Na pewno gwiazdą numer jeden w tym zestawieniu jest Stanisław Piotrowicz –  prokurator z okresu stanu wojennego, który oskarżał działaczy „Solidarności”, a obecnie przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, który jak nikt inny kojarzy się dziś z demontażem Trybunału Konstytucyjnego.

Stosując czarny humor, można by stwierdzić, że dziś – 13 grudnia 2016 roku – obchodzi on niejako swoją okrągłą rocznicę.

Kolejnym „misiaczkiem” Jarosława Kaczyńskiego jest Andrzej Aumiller. W Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej był do 1990 roku i z jej ramienia został posłem na Sejm kontraktowy rok wcześniej. W rządzie „ojca narodu” był ministrem budownictwa.

Do tej „galerii sław” należy także Aleksander Chłopek. W latach 1978 – 1981 należał do PZPR, jednak w międzyczasie, bo w 1980, wstąpił do Solidarności? Wyczuł „wiatr zmian” lub coś w tym stylu? Tego nie wiem. Wiadomo natomiast, że był posłem na Sejm V i VI kadencji z ramienia PiS.

Kolejna gwiazda to Wojciech Jasiński – były minister skarbu w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, a obecnie poseł i prezes zarządu PKN Orlen. Członek PZPR od 1975 roku. Jak sam utrzymuje, od 1980 – a więc wtedy, gdy pracował w „Społem” Powszechnej Spółdzielni Spożywców „Zgoda” w Płocku – organizował struktury „Solidarności”, za co w 1982 roku miał zostać wyrzucony z partii.

Tylko wyrzucony? Ciekawe…

Ciekawy jest też przypadek Karola Karskiego – znanego pogromcy Melexów na Cyprze. Był posłem na Sejm V i VI kadencji, a w 2007 sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Obecnie poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS, a niegdyś działacz Zrzeszenia Studentów Polskich.

Więcej „czerwonych misiaczków” Jarosława Kaczyńskiego prezentuje portal Wirtualna Polska.

Oczywiste jest to, że członkowie innych ugrupowań też należeli do PZPR. Żadne z nich jednak, tak jak Kaczyński i jego dwór, nie krzyczało tak głośno haseł lustracja dekomunizacja. Nikt też nie chciał do tej pory zabierać emerytur wszystkim jak leci, tylko przez to, że musieli żyć i pracować w poprzednim ustroju. Ludzie ci narażali często swoje zdrowie i życie – również za czasów wolnej już Polski.

Jak się jednak okazuje, działacz PZPR czy prokurator stanu wojennego, który dziś nawrócił się na Prawo i Sprawiedliwość, jest lepszy od żołnierzy i policjantów, którzy ryzykowali zdrowie i życie dla tamtej i współczesnej Polski.

Z kogo w końcu ta Polska dziś się śmieje? Jak uważacie?

Zapraszam do dyskusji.

Foto: Flickr.com.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz