Kaczyńskiego państwo zagłady pod przywództwem… Macierewicza

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!
Macierwicz i Kaczyński

Anto­ni Macie­re­wicz i Jaro­sław Kaczyń­ski Newsweek.pl

Jaro­sław Kaczyń­ski — poprzez pakiet socjal­ny — wyku­pił od Polek i Pola­ków pozwo­le­nie na znisz­cze­nie demo­kra­cji w Pol­sce i zbu­do­wa­nie na jej gru­zo­wi­sku wła­sne­go uto­pij­ne­go pań­stwa, któ­re — po wyeli­mi­no­wa­niu takich war­to­ści, jak choć­by pra­wa (wol­no­ści) czło­wie­ka i oby­wa­te­la czy spo­łe­czeń­stwo oby­wa­tel­skie — opie­rać się ma na jedy­no­władz­twie, kul­cie jed­nost­ki niż­sze­go i wyż­sze­go rzę­du (on jako “pierw­szy kapłan” i jego brat jako “świę­ty”), nowej reli­gii pań­stwo­wej, któ­rą będzie naro­do­wy kato­li­cyzm opar­ty na inter­pre­ta­cji wia­ry rzym­sko­ka­to­lic­kiej doko­na­nej przez same­go pre­ze­sa, oraz na nie­ustan­nym kre­owa­niu i defi­nio­wa­niu “wro­gów naro­du” — tak wewnętrz­nych, jak i zewnętrz­nych.

Z jakiś powo­dów Jaro­sła­wo­wi Kaczyń­skie­mu zale­ży na zbu­do­wa­niu “pań­stwa zagła­dy”, w któ­rym będą obo­wią­zy­wać jemu tyl­ko bli­skie war­to­ści i zasa­dy. Nie jest bowiem praw­dą, że pre­zes PiS jest bogo­boj­nym kato­li­kiem. Poli­ty­ka, jaką przy­jął, jako śro­dek do osią­gnię­cia celu uzna­ła mak­sy­mal­ne wyko­rzy­sta­nie Kościo­ła Kato­lic­kie­go w Pol­sce — nawet za cenę podzia­łów w nim samym. Zagro­że­nia tego zda­ją się nie dostrze­gać sami hie­rar­cho­wie kościel­ni, przez co Kościół Kato­lic­ki w Pol­sce stra­ci swo­ją reno­mę i pozy­cję spo­łecz­ną. Wystar­czy bowiem postu­dio­wać naj­now­szą histo­rię Pol­ski, aby dowie­dzieć się, że Kaczyń­ski takim fanem kle­ru za spe­cjal­nie nie był. W tej sytu­acji Kościół Kato­lic­ki ma dwie opcje do wybo­ru: bez­względ­na lojal­ność wobec pre­ze­sa lub wal­ka o rząd dusz z czymś w rodza­ju “kościo­ła naro­do­we­go”.

Kaczyń­ski jest zwy­kłym ego­istą, ego­cen­try­kiem i nar­cy­zem poli­tycz­nym. Nie zale­ży mu bowiem na Pol­sce, Polkach i Pola­kach, a jedy­nie na wykre­owa­niu wła­snej histo­rii, a w zasa­dzie nawet mito­lo­gii — ojca naro­du. Pro­blem w tym, że ów “ojciec naro­du” nie ma w sobie za grosz odpo­wie­dzial­no­ści i przy­zwo­ito­ści, żeby takim pań­stwem pokie­ro­wać. Z dru­giej stro­ny będzie robił wszyst­ko, aże­by nie oddać wła­dzy kon­ku­ren­cji poli­tycz­nej, któ­rą — sto­su­jąc nie­ja­ko stra­te­gię wyj­ścio­wą — zde­fi­nio­wał jako wewnętrz­nych wro­gów naro­du. Tak zde­fi­nio­wa­ni “wro­go­wie naro­du” — w per­cep­cji Kaczyń­skie­go — są rów­no­znacz­ni z kola­bo­ran­ta­mi z cza­sów dru­giej woj­ny świa­to­wej, a nawet z samy­mi oku­pan­ta­mi. Wszyst­ko bowiem, co wycho­dzi z ust pre­ze­sa jest “pol­skie i świę­te”, cała resz­ta nato­miast to zdra­da i zaprzań­stwo.

 

Prze­mi­ja­nie, wyścig do tro­nu i “czar­ny koń”

Barie­rą, któ­rej nie może poko­nać “ojciec naro­du” jest jego wła­sny wiek i fakt prze­mi­ja­nia — z cze­go on sam dosko­na­le zda­je sobie spra­wę. W związ­ku z tym pre­zes PiS zdał się roz­po­cząć swe­go rodza­ju casting na swo­je­go następ­cę, któ­ry wca­le tak szyb­ko się nie zakoń­czy. Powszech­nie twier­dzi się, że głów­ny­mi pre­ten­den­ta­mi do sche­dy po Kaczyń­skim są Zbi­gniew Zio­bro i Mate­usz Mora­wiec­ki. Pierw­szy jed­nak popadł już raz w nie­ła­skę u pre­ze­sa, cze­go mu się już nigdy nie zapo­mni, dru­gi nato­miast jest wiel­ką poli­tycz­ną nie­wia­do­mą.

Czar­nym koniem” tego wyści­gu może oka­zać się Anto­ni Macie­re­wicz. Fakt pozwo­le­nia na gło­sze­nie przez nie­go here­zji poli­tycz­nych, jakie daje mu Jaro­sław Kaczyń­ski, może na to wska­zy­wać. Ów here­zje bowiem wpi­su­ją się dosko­na­le w nowo two­rzo­ną reli­gię “kościo­ła naro­do­we­go”. Obec­ny szef MON swo­ją karie­rę i pozy­cję poli­tycz­ną w wol­nej Pol­sce budu­je na podej­rze­niach, insy­nu­acjach i oskar­że­niach, kie­ro­wa­nych pod adre­sem prze­ciw­ni­ków poli­tycz­nych, o czy­nie­nie rze­czy naj­gor­szych i naj­bar­dziej hanieb­nych wzglę­dem suwe­ren­ne­go pań­stwa. Jest to czło­wiek bez jakich­kol­wiek zaha­mo­wań, bez­względ­ny i cynicz­ny. Czło­wiek, któ­ry tak deli­kat­ne mate­rie, jak śmierć i wiecz­ny odpo­czy­nek bez mru­gnię­cia okiem wyko­rzy­stu­je jako oręż w bie­żą­cej wal­ce poli­tycz­nej. Kata­stro­fa smo­leń­ska sta­ła się bowiem oka­zją dla Macie­re­wi­cza do wku­pie­nia się w łaski pre­ze­sa z per­spek­ty­wą jego zastą­pie­nia.

Kaczyń­skie­mu potrzeb­ny jest “poli­tycz­ny wariat”, bowiem on sam nie będzie miał tyle siły, cha­ry­zmy, inte­lek­tu, ale przede wszyst­kim odwa­gi i ele­men­tar­nej przy­zwo­ito­ści w sobie potrzeb­nej do tego, aby pokie­ro­wać cmen­ta­rzy­skiem pań­stwo­wo­ści pol­skiej.

 

Foto: Newsweek.pl

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz