Demokracja ulega populizmowi

Spodobała Ci się OpinioLogia lub jej część? Poleć ją innym!

Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA to dla mnie kolejny dowód na to, że współczesna demokracja coraz bardziej ulega populizmowi. „Dobra zmiana” w Polsce, Brexiit (wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej), Front Narodowy we Francji – te i inne wydarzenia są, moim zdaniem, sygnałem, że świat wartości zachodnich przeżywa kryzys.

Skuteczność wygrywa z rozsądkiem

Populizm nie potrzebuje racjonalnych argumentów, twardych danych, analiz czy nawet perspektyw. Wystarczy skuteczność.

Dla takich polityków, jak Trump, Orban czy Kaczyński jest ona najważniejsza. Nie krępują jej de facto żadne zasady, reguły czy obyczaje – z obowiązującym porządkiem prawnym włącznie. Cel uświęca środki – któż z nas nie zna tej słynnej maksymy, której autorem jest Niccolò Machiavelli – florencki dyplomata, historyk, filozof, prawnik, pisarz społeczny i polityczny?

W kontekście tego, co aktualnie dzieje się na świecie, na pewno warto zapoznać się z jego przemyśleniami i wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. Może jeszcze nie jest na to za późno.

Polityczny rozsądek nigdy nie gardzi godnością ludzką i prawami ekonomii. Populizm natomiast w każdej chwili gotowy jest poświęcić wszelakie dobra, wartości czy reguły w imię najpierw zdobycia, a następnie utrzymania władzy.

Ma on bowiem za zadanie wpłynąć na ludzi poprzez emocje – wywołać stan, który wskrzesi w nich motywację do działania. Samo działanie nie jest w efekcie końcowym obliczone na tych, którzy się na nie decydują. Ma ono przynieść korzyści wyłącznie tym, którzy do niego nawołują.

Populizm nie lubi elit

Polityka wiecowa, hasłowa, jaką uprawia chociażby Jarosław Kaczyński, nie znosi elit. Są one przez niego przedstawiane jako największy wróg społeczeństwa, który je okrada, jest pazerny, prowadzi wystawny tryb życia oraz gardzi ludźmi uciśnionymi.

Warto w tym miejscu wyjaśnić samo pojęcie elity.

Jest to kategoria osób znajdujących się najwyżej w hierarchii społecznej, pod jakimś względem wyróżnionych z ogółu społeczeństwa. Elity mają często zasadniczy wpływ na władzę oraz na kształtowanie się postaw i idei w społeczeństwie – podaje Wikipedia, wolna encyklopedia.

Czy zatem Donald Trump, Jarosław Kaczyński, Victor Orban i im podobni nie należą do elity?

Ależ oczywiście, że należą. Populizm, który nimi kieruje, pozwala im jednak na to, aby byli oni hipokrytami. A odnoszę nawet wrażenie, iż dożyliśmy takich czasów, gdzie hipokryzja w polityce – a coraz częściej także w innych obszarach życia społecznego – jest w zasadzie na porządku dziennym.

Demokracja musi być masochistką

Populizm nie jest „przypisany” wyłącznie systemom demokratycznym, ani też niedemokratycznym. Jest to cecha wspólna wszystkich współczesnych ustrojów państwowych.

Przewaga totalitaryzmu i autorytaryzmu nad demokracją polega jednak na tym, że jest on przez nie pacyfikowany, przez co staje się ich częścią. Demokracja natomiast nie ma moralnego prawa do pacyfikacji populizmu, w związku z czym staje się ona często jego ofiarą.

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz