Demokracja musi tolerować nawet swoich wrogów

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!

W histo­rii dzie­jów pań­stwo­wo­ści mamy do czy­nie­nia z wie­lo­ma ustro­ja­mi poli­tycz­ny­mi. Myślę, że takie naj­bar­dziej roz­po­wszech­nio­ne to: tyra­nia, tota­li­ta­ryzm, auto­ry­ta­ryzm i demo­kra­cja, któ­ra przy bar­dzo dłu­gim kata­lo­gu wad jest ustro­jem naj­bar­dziej opty­mal­nym.

Współ­cze­sna demo­kra­cja to przede wszyst­kim par­la­men­tar­ny sys­tem rzą­dów (z wie­lo­ma waria­cja­mi), opar­ty na rzą­dach pra­wa, a więc zasa­dzie lega­li­zmu, któ­ra stwier­dza jasno, że każ­da wła­dza (nie­za­leż­nie od jej rodza­ju i szcze­bla) musi zawsze funk­cjo­no­wać na pod­sta­wie pra­wa i w gra­ni­cach pra­wa. Wyni­ka z tego, iż bez wzglę­du na świa­to­po­gląd danej, w tym aktu­al­nie rzą­dzą­cej, opcji poli­tycz­nej pra­wo musi stać wyżej ponad inny­mi war­to­ścia­mi. Dla­te­go, aby zasa­da lega­li­zmu mogła być prze­strze­ga­na, koniecz­ne jest przy­ję­cie innych zasad, takich jak: zasa­da for­ma­li­zmu, zasa­da zacho­wa­nia pro­ce­du­ry postę­po­wa­nia admi­ni­stra­cyj­ne­go, zasa­da wyż­szo­ści norm pra­wa nad nor­ma­mi poli­tycz­ny­mi, zasa­da wyż­szo­ści norm pra­wa nad nor­ma­mi oby­cza­jo­wy­mi oraz zasa­da wyż­szo­ści norm pra­wa nad nor­ma­mi świa­to­po­glą­do­wy­mi.

To, że nor­ma praw­na stoi wyżej nad każ­dą inną nor­mą gwa­ran­tu­je nam ist­nie­nie nie­ja­ko “dru­giej nogi” współ­cze­snej demo­kra­cji, za któ­rą uwa­żam spo­łe­czeń­stwo oby­wa­tel­skie. Sta­no­wi ono sieć dobro­wol­nych powią­zań, w któ­re wcho­dzą oby­wa­te­le dla reali­za­cji swo­ich inte­re­sów lub uzy­ska­nia popar­cia dla wyzna­wa­nych przez sie­bie idei. Powią­za­nia te zacho­dzą nie­za­leż­nie od pań­stwa, mogą przy­czy­niać się do oddzia­ły­wa­nia na nie lub być wyko­rzy­sta­ne do dzia­łań od nie­go nie­za­leż­nych i nie­obli­czo­nych na to, że wywo­łu­ją jakieś posu­nię­cia władz pań­stwo­wych. Spo­łe­czeń­stwo oby­wa­tel­skie jest sfe­rą nie­wy­mu­szo­nej aktyw­no­ści ludzi, któ­ra może być trak­to­wa­na jako narzę­dzie zmia­ny spo­łecz­nej. Mamy więc tutaj do czy­nie­nia z aktyw­no­ścią zwią­za­ną z okre­ślo­ny­mi cno­ta­mi publicz­ny­mi, taki­mi jak indy­wi­du­al­na wol­ność, tole­ran­cja, zaufa­nie, poczu­cie przy­na­leż­no­ści do wspól­no­ty i odpo­wie­dzial­ność za dobro wspól­ne.

 

Tole­ran­cja jako trud­ny waru­nek ist­nie­nia demo­kra­cji i zagro­że­nie dla niej

Jak wyni­ka z powyż­sze­go, jed­nym z warun­ków ist­nie­nia współ­cze­snej demo­kra­cji jest tole­ran­cja. Ozna­cza ona w ogrom­nym skró­cie nasze przy­zwo­le­nie dla poglą­dów, zacho­wań i dzia­łań inne niż nasze.

Pyta­nie, któ­re jest klu­czo­we dla niniej­sze­go wpi­su brzmi nastę­pu­ją­co: czy, a wła­ści­wie do jakie­go stop­nia powin­no się tole­ro­wać poglą­dy zacho­wa­nia i dzia­ła­nia, któ­re dla demo­kra­cji są zagro­że­niem? Sztan­da­ro­wym przy­kła­dem są dla mnie Niem­cy z lat 30. XX w. Pomi­jam gene­zę doj­ścia do wła­dzy Hitle­ra. Dużo waż­niej­szy jest dla mnie fakt, że zosta­ła ona zdo­by­ta na zasa­dach demo­kra­cji, a zara­zem ozna­cza­ła jej fak­tycz­ny koniec. Nie jest moją rolą w tym momen­cie przed­sta­wia­nie Hitle­ra jako naj­więk­sze­go zbrod­nia­rza, któ­rym był bez wąt­pie­nia. Waż­ne jest dla mnie to, iż demo­kra­cja, któ­ra wynio­sła go do wła­dzy zosta­ła przez nie­go zli­kwi­do­wa­na.

Ma to tak­że miej­sce współ­cze­śnie. Putin w Rosji, Orban na Węgrzech, Łuka­szen­ka na Bia­ło­ru­si czy Erdo­ğan w Tur­cji. Prak­tycz­nie taka sama sytu­acja, w któ­rej stop­nio­wo likwi­do­wa­na jest demo­kra­cja w wyni­ku legal­nie i uczci­wie prze­pro­wa­dzo­nych wybo­rów ma miej­sce tak­że w Pol­sce. Roż­ni­ca pole­ga jedy­nie na tym, że jej głów­ny likwi­da­tor jako fak­tycz­ny przy­wód­ca robi to z tyl­ne­go sie­dze­nia. Wyżej wymie­nie­ni poli­ty­cy mogą kie­dyś zostać pocią­gnię­ci do for­mal­nej odpo­wie­dzial­no­ści za swo­je czy­ny. W przy­pad­ku Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go będzie to raczej. a nawet na pew­no nie­moż­li­we.

Z uwa­gi na powyż­sze, uwa­żam, że współ­cze­sna demo­kra­cja tak jak musi tole­ro­wać swo­ich wro­gów, tak samo nie powin­na ich nigdy dopusz­czać do wła­dzy. Tole­ran­cja też ma bowiem swo­je gra­ni­ce.

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz