Antyeuropejski i antypolski rząd przegrał z polską racją stanu

Spodo­ba­ła Ci się Opi­nio­Lo­gia lub jej część? Poleć ją innym!
Flaga UE

Fla­ga UE kon­tra anty­eu­ro­pej­ski i anty­pol­ski rząd 

Flickr.com

Anty­eu­ro­pej­ski i anty­pol­ski rząd bez wąt­pie­nia prze­grał z pol­ską racją sta­nu. I nie cho­dzi o rząd obce­go, czy nawet wro­gie­go nam pań­stwa. Mowa tutaj o rzą­dzie Polek i Pola­ków. Tych racjo­nal­nych, pro­eu­ro­pej­skich, któ­rzy patrzą w przy­szłość, oraz tych bar­dziej emo­cjo­nal­nych, któ­rzy wolą patrzeć w prze­szłość i na por­tret ojca naro­du Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go.

Antyeuropejski Kaczyński przegrał z polską racją stanu

I bez wąt­pie­nia bar­dzo dobrze, że dokład­nie tak się sta­ło. Prze­dłu­że­nie Donal­do­wi Tusko­wi kaden­cji Prze­wod­ni­czą­ce­go Rady Euro­pej­skiej jest bowiem pol­ską racją sta­nu. Rozu­mie to każ­dy, kto choć tro­chę zna realia poli­ty­ki — euro­pej­skiej i ogól­no­świa­to­wej.

Mam tutaj na myśli poli­ty­kę glo­bal­ną, o któ­rej Jaro­sław Kaczyń­ski nie ma zie­lo­ne­go poję­cia. Świat sta­wia przed nami coraz trud­niej­sze wyzwa­nia. Zada­niem Unii Euro­pej­skiej jest pogłę­bie­nie inte­gra­cji.

Dzi­siaj poważ­nym zagro­że­niem jest popu­lizm i nacjo­na­lizm wie­lu kra­jów — w tym Pol­ski, któ­ra zaczy­na wieść tutaj nie­chlub­ny prym. Mam coraz bar­dziej takie wra­że­nie.

Polak, Węgier… Nie tym razem

Świad­czy o tym cho­ciaż­by fakt, że — powszech­nie uwa­ża­ny za sojusz­ni­ka pre­ze­sa PiS — Vic­tor Orban wybrał wczo­raj Donal­da Tuska i Unię Euro­pej­ską. Sta­ło się to pomi­mo tego, iż pro­wa­dzo­na przez nie­go poli­ty­ka odbie­ga dale­ce od stan­dar­dów przy­ję­tych w zjed­no­czo­nej Euro­pie. Orban lawi­ru­je bowiem dzi­siaj mię­dzy Moskwą a Bruk­se­lą. Kaczyń­ski z kolei wypy­cha nasz kraj z unii zachod­nich war­to­ści i pro­wa­dzi wprost pod but Wła­dy­mi­ra Puti­na. Obwi­nia­jąc go o śmierć bra­ta, jest jed­no­cze­śnie jego cichym sojusz­ni­kiem. Czy świa­do­mym? To jest nadal wiel­ką nie­wia­do­mą. Patrząc jed­nak na model pań­stwa, któ­rym Kaczyń­ski chce dziś zastą­pić libe­ral­ną demo­kra­cję odpo­wiedź na moje pyta­nie wyda­je się być coraz bar­dziej oczy­wi­stą.

Antyeuropejski i antypolski rząd, czyli chęć osobistej zemsty kosztem polskiej racji stanu

Jaro­sła­wo­wi Kaczyń­skie­mu nie cho­dzi dziś bowiem o dobro Pol­ski. W jego men­tal­no­ści takie poję­cia, jak inte­res naro­do­wy czy choć­by nawet patrio­tyzm są dzi­siaj pusty­mi slo­ga­na­mi. Ich cel to utrzy­ma­nie przy PiS naj­bar­dziej wier­ne­go, naj­trwal­sze­go i jed­no­cze­śnie naj­tward­sze­go elek­to­ra­tu tej par­tii. Resz­ta ludzi, któ­rzy gwa­ran­tu­ją jej dzi­siaj zwy­cię­stwo to — z całym sza­cun­kiem — poży­tecz­ni idio­ci, któ­rych kupu­je się pro­gra­ma­mi socjal­ny­mi reali­zo­wa­ny­mi na kre­dyt. Gdy jed­nak kre­dyt ów się skoń­czy, a idio­ci prze­sta­ną być uży­tecz­ny­mi, wów­czas trze­ba ich będzie “prze­su­nąć” do gor­sze­go sor­tu — cho­ciaż­by siłą.

Cel poli­ty­ki Jaro­sła­wa Kaczyń­skie­go jest jasny i oczy­wi­sty — zemsta. Zemsta na Donal­dzie Tusku. Zemsta za zwy­cię­stwo wła­sne i swo­je­go bra­ta w 2005 roku, za któ­re zapła­cił następ­nie serią pora­żek. Prze­jął on wła­dzę dopie­ro wte­dy, gdy Tusk znik­nął z pol­skiej sce­ny poli­tycz­nej. A znik­nął nie dla­te­go, że prze­grał z Jaro­sła­wem Kaczyń­skim. Znik­nął, ponie­waż posta­wi­ła na nie­go Euro­pa, któ­ra powie­rzy­ła mu jed­no z naj­bar­dziej pre­sti­żo­wych sta­no­wisk.

Prestiż nie dla każdego

Pre­stiż w poli­ty­ce odgry­wa nie­sły­cha­nie istot­ną rolę. Nie mam poję­cia, na ile sze­re­go­wy poseł, któ­ry de fac­to rzą­dzi dzi­siaj Pol­ską, zda­je sobie z tego spra­wę. Na pew­no ma on go w głę­bo­kim powa­ża­niu, gdyż u czło­wie­ka o men­tal­no­ści auto­ry­tar­nej cel i sens spra­wo­wa­nia wła­dzy jest tyl­ko jeden. Pra­gnie jedy­nie zaspo­ko­ić swo­je ego­cen­trycz­ne ambi­cje, któ­re nigdy w nor­mal­nych warun­kach nie mia­ły­by szans na reali­za­cję. Dąży do tego nawet za cenę znisz­cze­nia wła­sne­go pań­stwa i spo­łe­czeń­stwa oby­wa­tel­skie­go, któ­re go two­rzy.

Kto na tym traci?

Anty­eu­ro­pej­ski i anty­pol­ski rząd pro­wa­dzi poli­ty­kę, na któ­rej tra­ci Pol­ska jako pań­stwo. Pola­cy tra­cą zaś jako spo­łe­czeń­stwo. Każ­dy z nas tra­ci nato­miast jako jed­nost­ka, któ­ra funk­cjo­nu­je indy­wi­du­al­nie, ale tak­że w mniej­szych bądź więk­szych gru­pach.

I nie piszę tego wszyst­kie­go wyłącz­nie jako sfru­stro­wa­ny magi­ster poli­to­lo­gii. Dzi­siaj jestem przede wszyst­kim oso­bą nie­peł­no­spraw­ną, któ­ra w efek­cie tzw. dobrej zmia­ny tra­ci coraz wię­cej i coraz czę­ściej.

Foto: Flickr.com

Komentarze

komen­ta­rzy

Dodaj komentarz